Z francuskiego portu Les Sables d’Olonne, nastąpił start do szóstej edycji Vendee Globe - najtrudniejszych regat we współczesnym żeglarstwie. Bierze w nich udział 30 żeglarzy na 60-stopowych jednokadłubowcach. Będą płynąć bez zawijania do portów. Pierwszym liderem wyścigu został obrońca trofeum, Francuz Vincent Riou na PRB. Samotnicy obrali kurs na Przylądek Dobrej Nadziei. Potem dotrą do niegościnnych brzegów Antarktydy. Po opłynięciu tego kontynentu muszą minąć przylądek Horn, a stamtąd wracać będą pasatami ku brzegom Europy.
Choć te regaty wymyślił Francuz Philippe Jeantot w 1987 roku, ich początków należy szukać ponad 20 lat wcześniej. Pomysł samotnego wyścigu non-stop dookoła świata rzucił wówczas dziennik “The Sunday Times”, ustanawiając nagrodę Golden Globe dla tego, kto jako pierwszy w ten właśnie sposób okrąży Ziemię. Warunek: wypłynąć z angielskiego portu między 2 stycznia a 31 października 1968 roku.
Żeglarze nie startowali razem i trudno tę rywalizację nazwać regatami w pełnym rozumieniu tego słowa. Z 9 śmiałków płynących wówczas na jachtach o długości od 9 do 13 metrów, pięciu nie dopłynęło nawet do Przylądka Dobrej Nadziei. Do mety, po 313 dniach żeglugi dotarł jedynie 29-letni wówczas porucznik rezerwy brytyjskiej marynarki wojennej Robin Knox-Johnson na “Suhaili”, rozpoczynając światową karierę trwającą do dziś.
Autor: sailor
Poniżej artykuły o zbliżonej tematyce:
- Vendee Globe: Elies po operacji, święta u samotników
- Vendee Globe: Bernard Stamm płynie do Fremantle
- Vendee Globe: Generali zaginął na oceanie
- Vendee Globe: Mamy rekord - 442,5 mili na dobę
- Vendee Globe: Rekord regat zagrożony